>
Autentyczne pisanie
Autentyczne pisanie
Autentyczne pisanie

Po co pisać autentycznie?

11 września 2013
Ania Piwowarska

[źródło zdjęcia]

Być może zadajesz sobie to pytanie. Jest kilka powodów, dla których warto to robić.

Żeby się wyróżnić.

Tak właśnie. Koniec fałszywej skromności, chowania się za tytułami, bezpiecznym szablonem, tym całym stój w kącie, a znajdą cię. Pisanie autentyczne ma pokazać ciebie – w twojej najlepszej wersji, gdy czujesz się pewnie i bezpiecznie. Pisanie autentyczne ma cię wyróżnić – na tle tych wszystkich, którzy tego nie robią. Ale też dlatego, że pokazując siebie – pokazujesz swoją wyjątkowość. Nie ma na świecie drugiej takiej samej osoby jak ty!

Żeby docierać tam, gdzie chcesz.

Pisanie autentyczne, a więc pokazywanie siebie w swoich tekstach, pomaga docierać bezpośrednio do tych osób, które ciebie interesują i które ty możesz zainteresować. Nie do wszystkich! Próba zadowolenia wszystkich jest z góry skazana na porażkę i grozi tym, że przekaz zostanie rozmiękczony, rozmyty i zupełnie pozbawiony siły przyciągania.

Żeby być sobą.

Wykorzystując ten sposób pisania tworzysz połączenie pomiędzy tym, co jest w tobie i tym, co wysyłasz w świat. Wychodzisz poza bezpieczny szablon, za którym siedzi schowane twoje Ja. Ale też nie udajesz kogoś, kim nie jesteś (nawet jeśli to mogłoby brzmieć jeszcze lepiej). Możesz być sobą i tylko sobą. Na dłuższą metę to mniej męczące. I znacznie przyjemniejsze. Ludzie naprawdę kochają autentyczność.

Żeby się przełamać.

Tak właśnie. Przełamać. Pisanie o sobie nigdy nie jest łatwe. Wymaga odwagi. Trzeba to założyć już na początku. A jakie są korzyści? Stoisz twarzą w twarz ze swoim wewnętrznym krytykiem i patrzysz mu głęboko w oczy. A on po jakimś czasie wymięka.

Najłatwiej możesz go oszukać, wprowadzając się w stan przepływu. Na przykład tak: Siadasz i mówisz do siebie „to na razie tylko rozgrzewka, tak sobie popiszę na brudno!”. Pan Wewnętrzny Krytyk nawet nie otwiera oczu. Śpi. A ty piszesz. Tak dużo, jak potrafisz. Bez poprawiania, bez zastanawiania, nawet bez odrywania długopisu. Pozwalasz słowom spływać na papier, a myślom płynąć swobodnie i przeskakiwać z jednej fali na drugą. To co powstaje w stanie przypływu jest naturalne, autentyczne, dziwne. I mówi twoim głosem.

11 komentarzy

  1. Monika 30 września 2013, 09:07 #
    Stoisz twarzą w twarz ze swoim wewnętrznym krytykiem i patrzysz mu głęboko w oczy. A on po jakimś czasie wymięka. - dobre :)
  2. ewa 16 października 2013, 10:04 #
    Dokładnie tak, pisanie o sobie to mój wewnętrzny koszmar :)
  3. POlek 18 października 2013, 12:09 #
    Trzeba tylko uważać (gdy się w ogóle chce wyjść poza schemat, bo widzę, że nie we wszystkich branżach to jest w cenie), żeby nie wejść w schemat o nazwie "pisanie autentyczne". W muzyce można napotkać sporo tekstów autopromocyjnych, które sprawiają wrażenie osobistych i autentycznych, ale wszystkie są na jedno kopyto - ot, zbiór komunałów w luźnej formie. A tak przy okazji - cieszę się, że tworzysz coś tak fajnego jak ten projekt. :)
    • Ania Piwowarska 18 października 2013, 14:21 #
      Jasne, że trzeba uważać :) Dlatego namawiam, by wykorzystywać siebie jako materiał (i robię to, zadając różne wnikliwe pytania), a nie metody kopiuj-wklej - czy będzie to sztampowy zestaw zdań z danej branży czy też luzacki tekst nie różniący się niczym od podobnych z branży. Ja też się cieszę :) I ogromnie mnie cieszą pozytywne reakcje, które płyną z tak wielu stron.
  4. Paweł 15 listopada 2013, 16:14 #
    Pisanie o sobie nie sprawia mi problemu.Problemem jest, że ktoś to przeczyta:)Może nie problemem moim, ale wewnętrznego krytyka czyli moim:)Jak byście podzielili potencjalnych odbiorców/klientów?
    • Ania Piwowarska 16 listopada 2013, 21:55 #
      Nie wiem, czy da się taki ogólny podział przeprowadzić - to zależy - ja na przykład mogę podzielić moich odbiorców na takich, którzy czytają i takich, którzy czytają i komentują :) I to będzie jeden z iluś tam możliwych podziałów.
  5. Agnieszka Swaczyna 16 listopada 2013, 12:49 #
    "Żeby być sobą" - to do mnie trafia :-)
  6. Agnieszka 12 stycznia 2015, 16:36 #
    Aniu, po raz kolejny odwiedziłam dzisiaj Twoją stronę, w poszukiwaniu siebie, jakieś prawdy, inspiracji, wiedzy, sama nie wiem czego. Parę dni temu założyłam fanpega i jestem przerażona- wewnętrzny krytyk szaleje, nie daje spać w nocy. Ale ostatni komentarz: "ŻEBY BYĆ SOBĄ" mnie olśnił. Dziękuję
    • Ania Piwowarska 13 stycznia 2015, 11:49 #
      Agnieszko – bardzo mnie to cieszy. Bądź sobą – również na swoim fanpejdżu i idź za tym, co Ciebie inspiruje i przyciąga. A krytyk wewnętrzny i strach – no cóż oni będą zawsze. Trzeba ich tylko trochę przesunąć w głowie, żebyś zmieściła się jeszcze Ty, Twoja energia i kreatywność :)

Co o tym myślisz? Zostaw swój komentarz: