Autentyczne pisanie
Autentyczne pisanie
Autentyczne pisanie

Dlaczego zamiast bloga notatki o pisaniu?

8 października 2014
Ania Piwowarska

[źródło zdjęcia]

I czy aby tylko o pisaniu?

Pisać – nic przecież prostszego. Stukasz w klawiaturę, stuk stuk i ciurkiem przelewasz myśli na papier. Kiedy ktoś zadaje ci jakieś pytanie – nie myślisz, jak się mówi, tylko odpowiadasz. Kiedy masz gdzieś pójść – nie zastanawiasz się, jak się stawia krok za krokiem – tylko idziesz.

A jednak z pisaniem tak nie jest. A przynajmniej ja tak nie mam.

Dlatego kiedy usłyszałam, jak Sylwia Chutnik radzi tym, którzy chcą pisać: „Pisz! O to tu chodzi. To jest zwykła czynność”, prawie przestałam oddychać (a przecież oddychanie to dopiero zwykła czynność).

To, co powiedziała Sylwia to prawda. A jednocześnie też nieprawda. Myślę, że pisanie nigdy nie będzie dla mnie zwyczajną czynnością. Zawsze będę się go trochę bała. Zawsze będę miała przed nim respekt i jakiś rodzaj pokory, której nie przejawiam wobec własnego stylu chodzenia czy oddychania. A jednak powtarzanie sobie, że pisanie to normalna czynność ma w sobie jakąś moc. Brzmi jak zaklęcie, które odgania strachy, zjawy i potwory. Niestety nie zawsze działa.

O co więc chodzi z tymi notatkami o pisaniu?

Może to dziwne, ale jako osoba zajmująca się pisaniem na co dzień i żyjąca z pisania, doświadczam wszelkich możliwych blokad z pisaniem związanych. Był w moim życiu taki moment, gdy tak strasznie chciałam pisać, że bałam się nawet podejść do komputera. Paradoksalnie w tym samych czasie pracowałam jako copywriterka w agencji. I pisałam. Pisałam niemal cały czas. Po 6, po 8 godzin dziennie. Kiedy jednak miałam napisać coś od siebie, albo o sobie, coś, co płynęło z wnętrza i nie było tekstem użytkowym – nie czekał na to żaden klient, a żaden współpracownik nie zaglądał mi przez ramię – wtedy natrafiałam na mur. Ścianę. Totalną blokadę. Chęć i potrzeba pisania, która objawiła się tak nagle i z taką siłą, okazała się silniejsza. Zacząłam szukać czasu i sposobów na moje pisanie. Zaczęłam też przyglądać się tematowi pisarskich (i ogólnie twórczych) blokad. Szukałam książek i ćwiczeń. Testowałam je na sobie.

Od czasu do czasu będę się nimi dzielić w ramach NOTATEK O PISANIU.

Jednak to, iż poznałam kilka sposobów na blokady i że kilka z nich sprawdza się w moim przypadku, wcale nie oznacza, że już nie doświadczam żadnych blokad.

Czyli, że dlaczego notatki?

Bo notatki sugerują nieskończoną i niedoskonałą całość.

Bo chciałabym traktować ten blog jako projekt nieskończony i niezamknięty.

Chciałabym dać sobie prawo do próbowania. Do eksperymentowania. Do przypuszczania i weryfikowania moich przypuszczeń.

Do wypuszczania w świat zapisków, które nie są dokończone i idealne. Nie są przemyślane (a przynajmniej nie na każdą stronę i pod każdym możliwym kątem).

Do pisania bez kontroli (albo prawie bez kontroli).

A czasem nawet do zapisków głupiutkich. Albo naiwnych.

Takich notatek właśnie.

Poprzez ich pisanie chciałabym wyrobić w sobie nawyk regularnego pisania i publikowania treści na blogu. Z dala od perfekcjonizmu i „wielkich wyzwań”. Tak po prostu.

Tak, jakby pisanie było zwyczajną czynnością.

Nawet takie pisanie. Nawet pisanie o sobie.

Jakie będą notatki o pisaniu?

Notatki będą miały charakter nieuporządkowany. Miejscami mogą przypominać monolog Molly Bloom z „Ulissesa” (choć bynajmniej nie zamierzam go w tym celu czytać). Będą się składać ze strzępków myślli, nagłych przebłysków i codziennych olśnień. Takich olśnień i przebłysków, które za jakiś czas mogą się okazać nie aż tak odkrywcze – albo całkiem do bani.

A mimo tego, mogą cię zainspirować, albo mnie, albo kogoś innego.

Notatki o pisaniu będą mówiły o pisaniu, pisaniu o sobie, pokazywaniu siebie światu. Będą do nich przeciekać historie moje i moich klientów (ale tylko tych, którzy się na to zgodzą). Będą się w nich pojawiać najnowsze odkrycia z dziedziny marketingu i moje własne teorie. A także przykłady skutecznych działań, na które natrafiam w sieci. Będę w nich polecać i odradzać – książki, sposoby pisania, działania, strony internetowe i ćwiczenia.

A jak jest z twoim pisaniem?

Lubisz pisać? A może też się trochę boisz? A może wszystko naraz – albo jeszcze inaczej?

Napisz koniecznie.

 

20 komentarzy

  1. Julia 8 października 2014, 09:39 #
    Aniu, bardzo lubię pisać i bardzo boję się pisania. Piszę tylko dla siebie; kiedyś marzyłam o zawodowym pisaniu, ale w końcu doszłam do wniosku, że nigdy nie będę w tym tak dobra, by dzięki temu zarabiać. Bardzo się cieszę, że będziesz regularnie pisać o pisaniu. Pisząc tylko dla siebie, staram się, by to moje pisanie mi się podobało. Nie zawsze jestem z niego zadowolona, ale wychodzę z założenia, że "praktyka czyni mistrza", więc piszę więcej i więcej. Na pewno będę regularnie czytać Twoje notatki – myślę, że pomogą mi w pisaniu.
    • Ania Piwowarska 8 października 2014, 09:51 #
      Jeśli notatki będą w jakikolwiek sposób pomagały w pisaniu albo inspirowały do próbowania, to będę bardzo szczęśliwa :) Praktyka pomaga ZAWSZE. Szczególnie w warsztacie. A z kolei warsztat daje swobodę. Ale nie warto ukrywać w szufladzie swojego pisania. Ono też potrzebuje słońca i towarzystwa, żeby się rozwijać. Dlatego bardzo chciałabym wiedzieć (i myślę, że nie tylko ja) - czy można Cię gdzieś Julio poczytać?
      • Julia 8 października 2014, 11:27 #
        Piszę tylko do szuflady. Na razie to mi wystarcza:) Słowo pisane zawsze było mi bliskie – chyba dlatego zostałam korektorką. Bardzo lubię pracę z tekstem, jednak dużo pewniej czuję się w jego udoskonalaniu (udoskonalaniu formy, bo w treść staram się raczej nie ingerować) niż w tworzeniu. A wracając do mojego pisania, być może kiedyś odważę się pisać i publikować, na razie jednak skupię się na doskonaleniu swojego pisania dla siebie:)
  2. Angie 8 października 2014, 10:14 #
    U mnie z pisaniem jest różnie, najlepiej wychodzi mi to nie wymuszane ;) Ale i tak największa trudność to pisanie o sobie, strach przed słowem pisanym, strach przed pisaniem głupot;) To właśnie powód obumierania mojego bloga :( muszę się przełamać, z przyjemnością czytam Aniu Twoje notatki, może to właśnie dzięki nim stanę się lepsza i uratuję blog :)
    • Ania Piwowarska 8 października 2014, 10:22 #
      Ponieważ na strach przed pisaniem nie ma recepty, to dobrym wyjściem jest: BAĆ SIĘ I PISAĆ. Angie, pamiętaj, że Twój blog opiera się na wizualnej stronie i Twoim talencie plastycznym. Cokolwiek dodasz od siebie, będzie dodatkowym bonusem. Ale to mogą być całkiem krótkie fragmenty. Ja bym bardzo chciała częściej Cię czytać :)
  3. Judyta 8 października 2014, 11:10 #
    Myślę, że to co napisałaś już mnie skłania do przemyśleń. Chociaż może bardziej nasunęło mi się kilka myśli w trakcie czytania. Sama nie potrafiłabym prowadzić bloga, w którym każdy zamieszczony wpis miałby budowę w stylu "wstęp, rozwinięcie, zakończenie". Notatki na zasadzie niedokończonych myśli, rozważań na jakieś konkretne tematy bądź po prostu wpisy bzdur dnia codziennego są o wiele ciekawsze, ponieważ zachęcasz tym samym do aktywności siebie i nas - czytelników;)Czasami zwykłe, za przeproszeniem, DUPA, DUPA, DUPA widniejące na stronie skłania do refleksji;D Bo są w tym prawdziwe emocje, a nie spięte, ograniczone do akapitu wersy zawierające informację. Pisanie od zawsze dla mnie sztuką:P Nie boję się pisać, na Twojego bloga trafiłam przypadkiem. Ale myślę, że jesteśmy w jakimś sensie podobne dlatego będę odwiedzać go częściej;) Pozdrawiam, Judyta.
    • Ania Piwowarska 8 października 2014, 12:50 #
      Judyto - cieszę się, że zajrzałaś j że chcesz wracać. Pomyślałam, że NOTATKI O PISANIU mogą być bardziej wyzwalające niż blog. Mam nadzieję, że nie tylko dla mnie. Cieszę się, że Cię zainspirowałam do przemyśleń :) Chętnie poczytałam Twoje notatki i zapiski - po tym, co napisałaś o naszym podobieństwie - jestem ogromnie ciekawa :)
  4. Patrycja 8 października 2014, 11:17 #
    Oddałaś wszystko, co myślę :)
    • Ania Piwowarska 8 października 2014, 12:51 #
      Bardzo się cieszę :) Będzie tych przemysleń jeszcze więcej - bo ostatnio to one ciągle mnie atakują pod prysznicem :)
  5. Basia 8 października 2014, 11:57 #
    Aniu, świetnie to ujęłaś. Zastanawiam się teraz czy i ja nie zmienię nazwy swojej zakładki "blog" na mojej stronie..:-) Tam są takie właśnie moje zapiski różne, przemyślenia i one dotyczą niekoniecznie mojej pracy czyli doradztwa wizerunkowego. Gdzieś o ten wizerunek zahaczają, jakby "niechcący", w nawiązaniu do czegoś. Pamiętam jaki miałam ogromny opór w sobie aby zacząć pisać i dzielić się moimi przemyśleniami ze światem, ale jak to mówią "trening czyni mistrza":-). Nie wiem czy te wpisy są dobre czy słabe, ale wiem już teraz na pewno, że ludzie to czytają, docierają do mnie bardzo miłe opinie, więc to mnie nakręca. A tym samym wyleczyłam się już z mojego perfekcjonizmu w tym względzie... a co tam.
  6. Agnieszka 8 października 2014, 13:03 #
    Kocham pisać, niestety strach przed niedoskonałością moich tekstów zablokował mnie prawie całkowicie, więc z chęcią będę zerkać na notki o pisaniu, bo może pomogą z weną. :)
    • Ania Piwowarska 8 października 2014, 13:08 #
      Agnieszko - ja też mam nadzieję, że pomogą. Jeśli pisanie sprawia Ci przyjemność - pisz i nie przejmuj się niczym :)
  7. Andromeda 8 października 2014, 14:42 #
    Ot to to! W samo sedno Aniu znów! To samo ja - z pisaniem też mam różnie, raz lepiej raz gorzej, bardzo podobnie. Te nasze lęki rzeczywiście nas blokują i tkwią głęboko, ale jak to ktoś powiedział - bój się i rób! Czyli boj się i pisz! Czekam z niecierpliwością na kolejne wpisy z tej serii - będą bardzo przydatne! :)
    • Ania Piwowarska 8 października 2014, 15:02 #
      Bardzo mnie to cieszy :) Mam ogromną nadzieję, że notatki o pisaniu będą przydatne do pisania i czerpania radości z tej czynności :)
  8. Wiola 15 października 2014, 10:47 #
    Dziękuję za ten tekst - okazuje się, że to też dla mnie. Kocham pisanie, które nazywałam kiedyś "wypocinami". Niedawno pewna osoba zwróciła mi uwagę, że powinnam "wypociny" nazywać PASJĄ LITERACKĄ, bo według niej to nie żadne "wypociny", ale właśnie pasja. Ale, nawiązując do tego, dlaczego właśnie dla mnie - ostatnio miałam wiele poważnych problemów w pracy, z sobą itd, itp. I... zamilkłam. W wrześniu (z trudem) udało mi się napisać jeden wpis na moim blogu o Toskanii, w październiku jeszcze nic, a przedtem, do września każdą wolną chwilę poświęcałam na fotografię i pisanie. Zaczęłam wątpić w sens czegokolwiek i tak to się przełożyło na pisanie. Mam nadzieję, że między innymi dzięki zapiskom na Twojej stronie uda mi się odzyskać RADOŚĆ PISANIA. Ciao :)
    • Ania Piwowarska 15 października 2014, 11:03 #
      Wiolu, ja również bardzo ci dziękuję. Co do „wypocin” ja też tak kiedyś mówiłam o moim pisaniu. Była to dla mnie bezpieczna barykada – wyrażająca mój dystans do siebie i pisania. I zabepieczająca przed ewentualną krytyką i zranieniem. Do osoby, która kocha pisać, pisanie będzie zawsze wracać. Przyjrzyj się tej blokadzie i zastanów, co próbuje ci powiedzieć. RADOŚCI PISANIA - jeśli moje notatki w jakiś sposób się do tego przyczynią – będę bardzo szczęśliwa :)
  9. Monika 9 listopada 2014, 19:52 #
    Aniu, dziękuję za dzielenie się tym, co w duszy gra, a czasem gardło albo "klik" blokuje. Lubię pisać i lubię mówić. Jedno i drugie zaspokaja we mnie potrzebę relacji ze sobą i ze wszystkim wokół. Tak mam i już. Odkąd pamiętam piszę i mówię :) I odkąd już z dorosłego życia pamiętam, zaraz po tym jak to zrobię, przychodzi taka myśl, czy to aby nie za głupie, nie za mądre, ogólnie "nie za"... Jednak kiedy pozwoliłam sobie na odczuwanie przyjemności z samego faktu pisania i wymyślania historii, głos słychać rzadziej i tak jakby zza entuzjastycznej wrzawy. Chyba dziecinnieję, ale coraz lepiej bawię się tym, co robię :) A głos krytyka od czasu od czasu się przydaje :) Żeby nie spocząć. A czasem pośmiać się z tego, co się napisało :)
    • Ania Piwowarska 21 listopada 2014, 17:50 #
      Autorefleksja i nieco dystansu zawsze się przydają :) Cieszę się, że coraz lepiej bawisz się pisząc i że przyszło to z wiekiem.I właśnie mnie "olśniło", że jeszcze 10 i więcej lat temu dużo bardziej spinałam się niektórymi rzeczami.
  10. Agnieszka Swaczyna 21 kwietnia 2015, 22:59 #
    Oj, ja piszę i piszę, ale zwykle nie do publicznego czytania :-). No oprócz moich blogów. Tam można czytać do woli. A, żeby nie robić tajemnicy, nie piszę do szuflady, ale moje pisma wysyłam do sądu. Krąg odbiorców zwykle jest ograniczony :-)

Co o tym myślisz? Zostaw swój komentarz: