Autentyczne pisanie
Autentyczne pisanie
Autentyczne pisanie

O pożytkach płynących z notowania

3 września 2014
Ania Piwowarska

Lubię notować.

Mam to od bardzo dawna. Niemal zawsze noszę przy sobie notes albo zeszyt. W moim komputerze, po wpisaniu słów: „inspiracje”, „inspiracje różne” i „inspiracje wszelakie” oraz „najnowsze inspiracje”, wyskakuje po kilkanaście folderów i plików – niektóre jeszcze z czasów studiów (czyli zrobione trzy komputery temu).

Mam też zeszyt przy łóżku, w którym zapisuję pomysły, które przychodzą mi do głowy przed zaśnięciem albo w półśnie. Czasem zapisuję w nim również zdanie z książki, którym się zachwycę.

Notatki robię również w telefonie (i nie chodzi o listy zakupów ani tzw. „to do’sy” – te zwykle notuję w kalendarzu i na żółtych karteczkach, które szybko utylizuję). Telefonu do notowania używam najczęściej w tramwaju i miejscach publicznych. Gdy usłyszę śmieszny dialog albo dziwne sformułowanie, z którym nie spotkałam się od wieków – albo nigdy w takiej formie i chcę je zapamiętać. Po prostu udaję, że niby to piszę smsa, sprawdzam pocztę, tudzież tworzę sobie najzwyklejszą ze zwykłych listę zakupów.

W telefonie zapisuję też „genialne myśli” lub zdania, które wpadają mi do głowy na rowerze, na plaży, na hamaku (ot tak – znikąd, czyli zewsząd) i gdy nie mam pod ręką papierowych nośników. Za notatnik służy mi też aparat w telefonie – kiedy widzę ładne logo, pomysłową wystawę, widok, który chcę zapamiętać, zabawny napis na murze.

Lubię notować. Zawsze lubiłam.

Jako nastolatka miałam specjalny zeszyt do zapisywania tytułów filmów – tych obejrzanych (złościło mnie, że nie mogę ich zapamiętać, a w tamtych czasach chodziłam na DKF-y minimum raz w tygodniu) i tych, które chcę zobaczyć (szłam z nim do wypożyczalni albo czekałam aż pojawi się na DKF-owym plakacie). W tym samym zeszycie zapisywałam też książki – przeczytane i te, które chcę przeczytać (w tamtych czasach czytałam 2-3 książki tygodniowo – nie pytajcie mnie jak ani kiedy – a większość wypożyczałam z bibliotek – lista była więc ratunkiem przed błądzeniem na oślep między regałami z literkami i wypożyczaniem na chybił trafił, gdy tytuł po który przyszłam był akurat w obiegu).

Notatki pomagają mi łapać myśli w locie.

Myślę, że nawyk zapisywania pomysłów oraz rzeczy, które mnie rozbawiły albo zachwyciły oraz uważność, którą w sobie wykształciłam przez te lata, pozwolił mi złapać w locie i przyszpilić kilka pomysłów, które w innym wypadku mogłyby polecieć dalej i nigdy już do mnie nie wrócić.

Z takich notatek – robionych przed zaśnięciem, na rowerze, w tramwaju i w poczekalni u dentysty – powstawały pomysły na wpisy. Tak powstał mój manifest. Tak powstały hasła na mojej stronie, które ilustrują zdjęcia.

Tak też powstała większość haseł w projekcie słowno-graficznym.

Efekty tego projektu od wiosny możecie obserwować na facebookowym profilu Autentycznego Copywritingu

Po mojej stronie są teksty. Zapisuję więc słowa i zdania, które wpadają mi do głowy same, oraz pod wpływem innych słów i zdań. A gdy uzbiera się ich pęczek albo dwa – wysyłam je do Ewy Skrzypiec – graficzki i ilustratorki. Po jej stronie są obrazki.

Ewa wybiera te słowa i zdania, które ją inspirują i zamienia je w grafiki, nad którymi później ja płaczę z zachwytu (bo sama nigdy bym tak nie wymyśliła). Jak również dlatego, że są TAKIE MOJE.

Uwielbiam notować w zeszytach i notesach o pięknych okładkach.

Poluję na nie w sklepach papierniczych i kioskach, często wpadają mi w ręce zupełnie przypadkiem. Nie podzielam zachwytu Moleskinem – nigdy nie przyszło mi do głowy, by wydać na zeszyt więcej niż na książkę. Gdybym go miała – pewnie leżałby pusty i czekał tylko na genialne i sprawdzone pomysły. Tak sobie to wyobrażam, choć nigdy nie spróbowałam. Myślę, że w moim zbiorze zeszytów znajduje się co namniej kilka, które są dużo bardziej unikalne niż Moleskin.

Najbardziej unikalnym z nich jest Notatnik Autentyczny.

Występuje tylko w jednym egzemplarzu i został zrobiony specjalnie i tylko dla mnie. Jego zdjęcia ilustrują ten wpis. To cudo na sprężynie zostało stworzone przez Angie, znaną w sieci jako Made by Angie i pod tą nazwą znaną też na Facebooku.

notatnik w całości

Jak widać pomysł na wpis o notowaniu został zanotowany w moich notatkach już jakiś czas temu. Zdążyłam się nim nawet podzielić z Angie. A ona zdążyła zrobić to cudo własnoręcznie i specjalnie dla mnie. A także zdjęcia.

Kiedy otwierałam paczkę z Notatnikiem Autentycznym, miałam wilgotne oczy. I wcale nie schły, bo oglądając go na wszystkie strony, odkrywałam kolejne pokłady cudów. Motywy i detale – odwierciedlające te rzeczy, które lubię i którymi dzielę się najczęściej na fanpejdżu (obrazki, grafiki, kolory i kropki) – tworzą tu spójną, różowo-szarą i bardzo moją całość.

Od czasu, gdy otrzymałam Notatnik Autentyczny i pokazałam go na Facebooku – minęło kilka bardzo intensywnych dla mnie miesięcy – pracy, konsultacji, warsztatów i pisania. Pomysł na wpis przestał być pomysłem, a stał się wpisem.

A ja nadal zachwycam się napisem „Notatnik Autentyczny”, wyglądającym jak pieczątka – na bladoróżowym, lekko poszarpanym kartoniku – przyszpilonym ćwiekami (uwielbiam takie połączenia).

sam napis

Uśmiecham się na widok prawdziwego piórka pofarbowanego na kolor fuksji w fuksjowym kałamarzu z kartonu. I myślę, jak bardzo hasło „Zapisz to!” okazało się prorocze dla tego wpisu. Nadal wzrusza mnie różowy kartonik rozdzielający notes na dwie części z szarym hasłem z mojego manifestu: „Wyjdź poza szablon!”.

szablon

—————————————————————————————————————

Wpisem tym oraz Notatnikiem Autentycznym, który zdążył się już zapełnić wieloma nowymi pomysłami, a z którego płynie wspierająca energia – rozpoczynam jesienne porządki na stronie i w głowie. Ich rezultat będzie widoczny za jakiś czas. 

—————————————————————————————————————

A na razie mam jeszcze pytanie do ciebie (tak, właśnie do ciebie): 

Notujesz swoje pomysły?

Jak, kiedy i gdzie to robisz?

A może masz inne patenty na zapamiętywanie tego, co ulotne?

Podziel się tym koniecznie.

35 komentarzy

  1. Ania Giś 3 września 2014, 10:32 #
    Ludzka pamięć jest zawodna i trochę przeciążona nadmiarem informacji. Dlatego przyznaję 100% racji - notatki są niezastąpione. I faktycznie, niekoniecznie w notesie za kupę kasy, którego potem "szkoda" używać :-)
    • Ania Piwowarska 3 września 2014, 11:03 #
      Z tymi Moleskinami to może jest mój prywatny kłopot – znam osobę, która po swoim bazgrze bez opamiętania, wylewa na niego hektolitry kawy i wcale się tym nie przejmuje.Przeciążona pamięć to jest coś, z czym się zmagam od podstawówki :)Aniu, a ty gdzie zapisujesz pomysły do użycia w Pamiętnikach Pieska Tereski oraz w powieści dla kucharek "Porywy" (które są moją ulubioną powieścią w odcinkach i w newsletterze i do której linka nie mogę znaleźć - więc podaj go koniecznie ty :)
      • Ania Giś 3 września 2014, 11:09 #
        Ha, chyba nie będę inspiracją w temacie robienia notatek, bo akurat tę powieść piszę "z głowy". Oczywiście nie powstaje od razu, więc są i wersje robocze, ale raczej nie używam zasobów typu złote myśli ;-) Ogarnia mnie szał, wspomagany moją matriksową pracą na etacie i się pisze. Nie chcę uprawiać autoreklamy, ale jak ktoś ma ochotę to powieść jest dostępna na profilu Żenującego Copywritingu na fb, ew można mi maila napisać to dopiszę do listy mailingowej: zenujacy.copywriting@gmail.com :-)
  2. Ola (Pani Swojego Czasu) 3 września 2014, 10:47 #
    Mam bardzo podobną strategię - zawsze mam przy sobie coś na czym mogę zapisać myśl, cudze słowa albo pomysł na artykuł. Najwygodniej gdy jest to telefon bo wszystko co w nim zapiszę mam potem automatycznie w komputerze wiec oszczędzam czas na przepisywanie. I ja również uwielbiam piękne notatniki. Z każdego kąta świata przywożę sobie jakiś piekny zeszyt :)
    • Ania Piwowarska 3 września 2014, 11:22 #
      Piękny zeszyt z notatkami to jest skarb :) Dziękuję ci bardzo. Jak to u Pani Swojego Czasu – jest i konkretny pomysł na ulepszenie i oszczędność czasu, którego oczywiście nie stosuję - choć już nie raz sobie obiecywałam zainstalować w kompie to oprogramowanie do czytania z telefonu :)Tutaj jest więcej takich prostych i genialnych sposobów na czas: http://www.paniswojegoczasu.pl/
  3. Julia 3 września 2014, 11:11 #
    Zawsze lubiłam wszystko notować, obowiązkowo w ładnych notatnikach - mam ich dość sporo, niektóre czekają na swoją kolej od kilku lat (taka chomicza natura). Całkiem niedawno "odkryłam" firmę Paperblanks - nie wiem, czy ją znasz, Aniu, robią piękne notatniki, wybór jest bardzo duży, dlatego każdy znajdzie coś dla siebie; niestety sporo też kosztują. Na zeszłoroczną gwiazdkę dostałam piękny, niepowtarzalny, ręcznie robiony notatnik - dawno żaden prezent mnie tak bardzo nie ucieszył:) I podobnie jak Ola z każdej podróży przywożę sobie pamiątkowy notesik:) W notesach zapisuję myśli, wspomnienia, pomysły, cytaty, marzenia, plany, nawet napisy na murach, które przykuły moją uwagę. Jest wokół nas tyle ciekawostek, warto notować to, co nam wpadnie w oko, co dotknie serca, bo nigdy nie wiadomo kiedy i jakie słowa rozbudzą naszą kreatywność:)
    • Ania Piwowarska 3 września 2014, 11:26 #
      Paperblanksy znam z widzenia. Może to już czas na NAPRAWDĘ DROGI notatnik? :) Byłabyś tego sprawczynią :) Ja często znajdują w różnych muzealnych sklepach takie cudne bardzo i oryginalne.
      • Julia 3 września 2014, 13:29 #
        Mój pierwszy pamiętnik zaczęłam pisać w segregatorze (formatu a5) na różnokolorowych karteczkach, jeszcze w szkole podstawowej. Wpisy nie pojawiały się codziennie, ale dość często, na pewno kilka razy w tygodniu. Pamiętam, że to był taki czas dla mnie, gdy zanurzałam się w swoje myśli, emocje, uczyłam się ubrać je w słowa; czasem obrazy w głowie wydają się tak oczywiste, a kiedy trzeba je przelać na paper, okazywało się, że nie jest to wcale takie proste. Mimo tego, nie rezygnowałam z pisania, wręcz przeciwnie. Pod koniec podstawówki dostałam od mamy uroczy pamiętnik, zamykany na kłódeczkę, z pachnącymi karteczkami. Poza pisaniem, wklejałam do niego zdjęcia, suszyłam kwiaty między stronami, robiłam rysunki. Stare pamiętniki i kalendarze notesowe (bo te też uwielbiam) zajmują sporo miejsca w mojej szafie. Nie potrafię się z nimi rozstać. Sentymentalizm nie pozwala mi ich wyrzucić, choć rozsądek woła: miejsca na przechowywanie coraz mniej! Od kilku lat zostawiam sobie na pamiątkę również bilety pkp, do kina, teatru, na koncert. Leżą między kartkami kalendarza i/lub notesu, albo w specjalnej kieszonce, jaką posiadają notatniki Paperblanks (bardzo praktyczna rzecz dla wszystkich kolekcjonerów).
        • Ania Piwowarska 3 września 2014, 21:22 #
          Moje zbieractwo zaczęło mnie niepokoić - jejku, ale mamy podobnie. Ten drugi wpis (który sie już trochę napisał będzie o tym). Niedługo.
          • Babak 22 listopada 2014, 08:43 #
            Gdy ma do wyboru ten sam tytuł w dwf3ch rf3żnych orwapach wybieram ten najbardziej przemawiający do mego estetycznego ego i :)Czasem zdarzy się też bzdet ale za to jaką ma okładkę !!!! :))))
  4. Andromeda 3 września 2014, 11:22 #
    Ojej! Toż to temat rzeka! Super! :D Ja też notuję od dawien dawna, mam sporą kolekcję swoich pamiętników, notesów i kalendarzyków. Te starsze, z okresu liceum to pełne rysunków, opowiadań, wierszy, wklejonych zasuszonych pamiątek - liści, kwiatów, biletów teatralnych, koncertowych i pkp - małe sarkofagi wspomnień. Teraz też notuję, ale nie rysuję w nich i nie zbieram pamiątek. Mam kilka tematycznych notesów. Osobny do cytatów z literatury, zapisuję w nim też refleksjo-recenzje z wystaw, spektakli teatralnych, koncertów. Osobny do spraw finansowych. Osobny do przemyśleń psychologiczno-psychoterapeutycznych, autorefleksji - taki do samorozwoju. Tam też zapisuję pomysły na warsztaty, listę lektur i notatki z fachowej literatury - przeczytanych i do przeczytania. W lapku też folder pisarski pt. DO napisANIA a tam mnóstwo podfolderów.
    • Ania Piwowarska 3 września 2014, 12:15 #
      Widzę, że uruchomiłam lawinę. Bardzo mnie to cieszy. Bardzo. Ja mam wszystkie zeszyty (choć bez rysunków niestety) – poza tym do spraw finansowych :)
  5. Ania Piwowarska 3 września 2014, 11:29 #
    Notatki można też rysować, malować, szkicować, robić zdjęcia telefonem, nagrywać głos albo filmik. Bardzo jestem ciekawa, czy ktoś tak robi? (ja jestem fanką map pamięci i notatek rysunkowych - ale jak muszę szybko – to zawsze sięgam po słowa).
    • Julia 3 września 2014, 14:25 #
      Kiedy akurat nie mam przy sobie notatnika, nic do pisania, wtedy korzystam z telefonu. Zapisuję myśli lub zasłyszane słowa, robię zdjęcia, kilka razy zdarzyło mi się nagrać to, co potrzebowałam zapamiętać. Mapy pamięci są cudowne, ale chyba strasznie dużo przy nich roboty? Jeśli chodzi o robienie notatek w szkole czy na studiach - robiłam je w formie punktów i podpunktów, było tez sporo ramek i tabeli. Punktowe notatki łatwiej było mi zapamiętać niż jednolity tekst. Co do pamiętników, to raczej panuje tam artystyczny nieład - jedynie cytaty z książek oprawiam w ramki albo po prostu zostawiam nad i pod takim cytatem wolną linijkę, żeby wyróznić go z tekstu.
      • Ania Piwowarska 3 września 2014, 21:24 #
        Podobno nie jest z mapami az tak dużo zachodu jak się wydaje. I podobno - dużo radości. Ja mam wielką ochotę na mapowanie mej pamięci :)
  6. Angie 3 września 2014, 11:34 #
    Aniu, siedzę właśnie w pracy, przede mną media plany no i właśnie się zorientowałam, że parę kropelek spadło mi na papier... Znowu mnie wzruszyłaś swoim wpisem :) Dzięki za miłe słowa <3 A co do notowania, to zdarzyło mi się budzić w nocy, żeby zanotować jakąś myśl, którą właśnie noc mi podsunęła :) Często też zapisuję myśli w telefonie, albo interesujące adresy www, które krzyczały do mnie z banerów gdzieś na trasie... Niestety Aniu nie mam takiego daru pisania jak Ty, jeszcze długo nie będę "podrzucać słów"... jeśli w ogóle ;) ale przynajmniej moje wpisy też są moje/osobiste, "najmojsze" czyli autentyczne. Dzięki Aniu za Twoją autentyczność, za wskazanie drogi swoimi wpisami :), które uwielbiam i mogę pochłaniać garściami :) Twoje hasła/motta z grafikami Ewy Skrzypiec wyglądają cudnie i są bardzo inspirujące! Czekam na więcej, a sama obiecuję poprawę i w końcu zadbam o mój blog :)
    • Ania Piwowarska 3 września 2014, 12:22 #
      Angie, to ja obiecuję poprawę blogową. Można powiedzieć, że to już oficjalna deklaracja :) Dzieło Twoich rąk codziennie mi przypomina, dlaczego tak lubię robić to, co robię – to jest bezcenne. Projekt słowno-graficzny z Ewą Skrzypiec to był najlepszy pomysł spod prysznica w tym roku :) Ewa jest właśnie na wakacjach i pewnie drapie się po nosie, bo ją swędzi od mojego wpisu :) Jesienią wracamy z nowymi grafikami i już nie mogę się tego doczekać :) A pisanie można ćwiczyć. Najważniejsze, aby dawało radość i płynęło z serca. Zresztą, gdy się ma takie talenty w rękach - jakie Ty posiadasz Angie – to można pisać, jak chcąc :)
  7. Ola 3 września 2014, 15:36 #
    Aniu, ale mnie "natchnęłaś" do notowania i zapragnęłam jakiegoś ładnego zeszytu do tego :) Twój jest przepiękny. Ja mam problem z notowaniem, że jednak za rzadko to robię a jak już to byle jak i w różnych miejscach, bo to też notatki do jakichś moich pomysłów, spraw zaczętych i też todo. I taki chaos w tych notatko-myślach :)
    • Ania Piwowarska 3 września 2014, 17:29 #
      Ja - mimo posiadania notatnika na każdą okolicznośc jestem jednym chodzącym chaosem – zapisuję gdziekolwiek mogę, co się cześto kończy rozpaczliwymi poszukiwaniami :) O poskramianiu chaosu też będzie w nastepnym wpisie :)
  8. Maria Kula 3 września 2014, 15:52 #
    Ja notuję WSZYSTKO. Listy książek do przeczytania, filmów do obejrzenia, pomysły, zdania, powiedziałabym nawet, że nie ma mnie bez mojego notesu.Mogę nie mieć telefonu, komputera, wszystkiego, ale bez notesu nie istnieję. I chyba się czuję wywołana do odpowiedzi jako ta co bazgrze bez opamiętania po swoim moleskinie :) Mój notes musi mieć czyste kartki, bo liniach ani kratkach nie umiem pisać, a kolorowa okładka mnie odstrasza. Na mojej półce jest więc już ileś zużytych "moleskinów", większość z nich to podróby za 9.90 :))) polecam, nawet dłużej się trzymają niż te prawdziwe (dostałam prezencie), bo zgadzam się z wami i też bym w życiu nie wydała tyle pieniędzy na notes. Ale na kawę, żeby po nim rozlewać to już prędzej :)
    • Ania Piwowarska 3 września 2014, 17:41 #
      Na kawę do rozlewania – zwłaszcza w tak inspirującym towarzystwie to owszem. Może spróbuję z podróbą za 9,99 w takim razie – bo ciekawią mnie szczególnie te czyste kartki (ja z kolej mam zawsze kratki albo linie) – może na takim notatka rysunkowa robi się sama. Fenomen Moleskina, który obserwuję na przykład tu: http://mymoleskine.moleskine.com/community/ niepokoi mnie chyba dlatego, że stoi za tym jakaś filozofia, której nie kupuję, że żeby być i czuć się kreatywną nie wystarczę ja sama, że muszę sobie coś "dodać", wykupić sobie wstęp i przynależność do tej "grupy kreatywnych", co to po Moleskinach smarują. Mówię tu oczywiście o przekazie, który płynie od marki – i to w kulturowym i społecznym aspekcie – a nie o konkretnych użytkownikach, którzy być może wcale się z nim nie utożsamiają a wcale :)
  9. Basia 3 września 2014, 19:20 #
    Aniu, dzięki za ten wpis. Natchnęłaś mnie mega pozytywnie. Ja robię codziennie notatki, zapiski, ale one są głównie zadaniowe. Dotyczą spraw do załatwienia. Zbyt rzadko spisuę swoje przemyślenia czy inspirujące wypowiedzi innych. A potem żałuję, bo pamięć jest zawodna, pojawiają się nowe inspiracje, które wymazują te poprzednie. Często natomiast chwytam chwile telefonem, fotografuję głównie proste i zdrowe przepisy ( które potem rzadko robię:-) a także przydatne adresy i trendy modowe:-)Zdarzało mi się nagrywać na dyktafon ( po zajęciach w Latającej) Aczkolwiek dziwnie się później siebie słucha. Od dziś postanawiam nosić zeszyt, bo lubię pisać, lubię drukowane ksiązki, gazety. Jakoś nie mogę się przełamać do wersji on-line. Przyznam jednak, że o Moleskine usłyszałam po raz pierwszy. Po prostu używałam nieużywanych już przez moje dzieci zeszytów szkolnych...
    • Ania Piwowarska 4 września 2014, 00:18 #
      Basiu, noś zeszyt i pisz! Bo potrafisz! I przetestuj Pinteresta – tam się fajnie notuje obrazkami :)
  10. Agnieszka Siołek 3 września 2014, 23:09 #
    Odkąd pamiętam notowałam sporo. Pamiętniki, notesiki, karteczki. Ale dopiero ostatnio odkryłam, jak wielką radość przynosi mi robienie map myśli. Po swojemu kreślę na kartce główną myśl i zaczyna się zabawa ;) Dodaję kolejną i następną. W ten sposób dochodzę do moich najlepszych pomysłów. Coś na zasadzie "po nitce do kłębka":) Od miesiąca do tego wszystkiego stosuję jeszcze kolorowe cienkopisy. Do słów dorzucam symbole, kreski, znaki. Jest bardzo kolorowo i z detalami, a że jestem wzrokowcem to dla mnie idealne rozwiązanie ;) Pozdrawiam :) PS - super stronka :)
    • Ania Piwowarska 4 września 2014, 00:20 #
      Dziekuję i bardzo się cieszę :) dziękuję też za twój przepis na mapy myśli - do mnie takie obrazy przemawiają bardzo :)
  11. Agnieszka Swaczyna 13 września 2014, 21:55 #
    Notuję, notuję, a jakże. Najczęściej tworzę kolejne foldery w komputerze: tematy na blogrozwod.pl, tematy na bezprawaanirusz.pl, tematy na artykuły, tematy do komisji adwokackiej, w której działam, listy spraw do załatwienia itd. itp. :-). Poza komputerem, wstukuję dane na komórkę, albo tworzę - ukochane, ale jakże łatwe do zgubienia, karteczki. Piszę obowiązkowo ołówkiem - to nafajniejsze narzędzie do tworzenia notatek.
    • Ania Piwowarska 15 września 2014, 10:57 #
      Ołówek jest taki PLASTYCZNY i ELASTYCZNY :)
      • Jacek 19 maja 2016, 17:46 #
        Ale ołówek nie nadaje się kompletnie do pisania...
  12. Beata 16 września 2014, 00:04 #
    Korzystam z 3 różnych sposobów robienia notatek. 1 to aplikacja Evernote, która pozwala mi zapisywać pomysły, utrwalać ciekawe cytaty itd. 2 to tradycyjne żółte karteczki post it, które walają się po całym biurku... A 3 to notatnik w komórce, najczęściej najfajniejsze pomysły przychodzą mi do głowy, gdy nie jestem przy komputerze. :)
  13. Patrycja 18 września 2014, 09:43 #
    A propos wyjątkowych notesów i innych piękności - znajoma robi takie rzeczy: www.tinta-studio.blogspot.com i tu sklepik: www.tintastudio.pl Uwielbiam ją :)
  14. Lukasz 14 października 2014, 16:22 #
    Ok, pytanie do autora - jak myślisz co będzie dalej?
    • Ania Piwowarska 31 października 2014, 12:49 #
      Łukaszu, czy to do mnie pytanie? (przyznam, że autor trochę mnie zmylił w tym kontekście).
  15. Wiola 28 stycznia 2015, 21:02 #
    Mamma Mia! Jaki piękny notatnik! Jestem właśnie w okresie poszukiwania czegoś pięknego, w którym mogłabym zapisywać moje "ZŁOTE MYŚLI" i inne takie tam przemyślenia... Zarówno Twój artykuł, Aniu, jak i komentarze do niego to skarbnica inspiracji. Dziękuję Ciaooooo :)
    • Ania Piwowarska 28 stycznia 2015, 23:22 #
      Och! Bardzo się cieszę :) Angie na pewno wyczarowałaby dla Ciebie coś toskańskego, coś oliwkowego, winnego albo niebieskiego jak niebo nad Florencją albo rdzawego jak sjena palona :)

Co o tym myślisz? Zostaw swój komentarz: