Autentyczne pisanie
Autentyczne pisanie
Autentyczne pisanie

Jak stworzyć własną przestrzeń dla twórczości?

7 lipca 2017
Ania Piwowarska

Zdjęcie: Iza Garbarz Bellove

Odkrycie, że w moim życiu brakuje czasu i przestrzeni na pisanie dotarło do mnie w mroźny grudniowy weekend.

Było to o tyle dziwne, że w tamtym czasie (i to już od kliku dobrych lat) zarabiałam na życie pisaniem. Byłam copywriterką w znanej i nagradzanej agencji reklamowej. Całymi dniami coś pisałam, a to teksty na strony, a to mailingi i bannery, a to ulotki i teksty do katalogów. Myślenie o tym, co napisać, pisanie, a następnie szlifowanie i poprawianie tekstów wypełniały szczelnie mój 8-godzinny dzień pracy.

Ten mroźny grudniowy weekend 2010 roku spędzałam na garażowych warsztatach „Zarabiam na tym, co kocham” Agaty Dutkowskiej.

To wtedy wybuchła maszynka do kawy oraz idea Latającej Szkoły.

A ja dokonałam dwóch odkryć, które wpłynęły na całe moje życie.

Jedno z nich zaowocowało stworzeniem mojej marki Autentyczny Copywriting, pracą na freelansie, a po kilku latach książką „Autentyczność przyciąga”.

Drugie brzmiało dobitnie:

W moim życiu brakuje pisania.

Na początku nie bardzo wiedziałam jeszcze, co chcę pisać, jak, a w szczególności kiedy miałabym to robić.

Ale cichy głosik gdzieś w środku mnie powtarzał uparcie:

„chcę pisać, chcę pisać, chcę pisać”.

I nie dało się go już dłużej ignorować.

Zaczęłam się zastanawiać, co mi przeszkadza i dlaczego właściwie nie piszę.

Odpowiedzi brzmiały mniej więcej tak:

NIE MAM CZASU NA PISANIE

NIE MAM PRZESTRZENI (w codziennym życiu, ale też w głowie)

NIE MAM MOTYWACJI

Nie miałam pojęcia, jak ten czas i tę przestrzeń znaleźć.

I jak zaprosić je do mojego życia na dłużej.

Aż tu w lutym moja przyjaciółka, która przeprowadzała się do Krakowa z innego miasta, zapytała, czy znam jakieś kursy albo warsztaty związane z pisaniem. Koniecznie cykliczne.

Wtedy z mojej głowy wyskoczyła gotowa odpowiedź, którą na dodatek powiedziałam na głos:

– Przecież możemy same zorganizować takie warsztaty!

Potem wszystko potoczyło się szybko.

Na początku marca wysłałam mail – do moich znajomych i znajomych znajomych. Dwa tygodnie później siedziałam w gronie dziesięciu kobiet i drżącym głosem opowiadałam o idei bezpiecznej i twórczej przestrzeni, którą możemy stworzyć, aby wykraść z naszej codzienności trochę czasu na pisanie.

Tak narodziła się Przestrzeń Pisania.

Z cyklicznych warsztatów pobudzających kreatywność, przekształciła się szybko w grupę wsparcia, kobiecy kręg, twórczy tygiel, przestrzeń dla rozwoju.

Jak działała nasza grupa?

Przewinęło się przez nią około 20 kobiet. Stały trzon stanowiło 6-8 dziewczyn. Moja rola sprowadzała się do organizowania i ustalania miejsc oraz tematów spotkań, zbierania wszystkich inicjatyw i poddawania ich dyskusji oraz czuwania nad tym, by Przestrzeń była naszym wspólnym dzieckiem i by każda z nas czuła się za nią współodpowiedzialna.

Każde spotkanie miało swoją prowadzącą i wymyślony przez nią przebieg. Raz wykonywałyśmy ćwiczenia kreatywne, innym razem pisałyśmy z brzucha. Zamieszkiwałyśmy obrazy na ścianach, pisały opowiadania na 6 słów, tworzyły wiersze z pomocą Google’a.

Czasem zapraszałyśmy na przestrzenne spotkania autorów, od których chciałyśmy się uczyć. Gościli u nas Małgorzata i Michał Kuźmińscy – autorzy kryminałów, Andrzej Muszyński – reportażysta i autor opowiadań, Szymon Jakubowski – scenarzysta.

Dwa razy udało nam się spędzić ze sobą cały weekend. W całkowitym oderwaniu od codzienności. W dzikim ogrodzie Willi Zamek w Lanckoronie. Na tarasie i w bibliotece. Zanurzałyśmy się w pisaniu i w rozmowach.

Co mi dała Przestrzeń Pisania?

Przestrzeń istniała przez 5 lat.

Przez ten czas zaczęłam moje pisanie traktować poważnie – nie śmiertelnie poważnie, ale na tyle, żeby przyznać przed sobą, że jest dla mnie ważne i że chcę poświęcać mu mój czas wolny – czasem kosztem innych przyjemności i aktywności – bo zawsze musimy wybierać.

W tym czasie pisanie stało się nawykiem – czynnością podejmowaną regularnie – tak jak ćwiczenie jogi i czytanie przed snem. W szczytowym momencie na pisanie poświęcałam jeden wieczór w tygodniu oraz całą sobotę. Nie zawsze oznaczało to pisanie czegoś nowego – czasem coś poprawiałam, przerabiałam, czasem szukałam pomysłów i inspiracji. Ale był to czas przeznaczony na bycie sam na sam z moim pisaniem.

Napisałam wtedy najwięcej opowiadań w moim życiu. Niektóre z nich zdobyły wyróżnienia w mniejszych i większych konkursach literackich. Trzy znalazły się w książkowych zbiorach. W mojej głowie narodził się też pomysł na książkę „Autentyczność przyciąga”.

Przestrzeń Pisania ewoluowała i zmieniała się wraz z rozwojem każdej z nas i naszym rozwojem jako grupy. Była też ogromnie ważnym etapem mojego rozwoju. Zawsze będę za to wdzięczna wszystkim dziewczynom, z którymi miałam przyjemność ją tworzyć i w niej tworzyć.

Szczególne podziękowania należą się Andromedzie, Justynie, Majce, Joasi, Oli, Marcie, Karolinie, Nikko, Agacie, Gosi, Ani i Kasi.

Chcesz tego dla siebie?

Jeśli w twoim życiu brakuje czasu i przestrzeni na pisanie, a czujesz, że chcesz to robić; jeśli szukasz inspiracji, impulsu, by zacząć, sprzyjającego otoczenia; jeśli masz przeczucie, że dobrze zrobiłaby twojemu pisaniu mobilizacja i wsparcie innych osób, które tak jak ty chcą pisać, ale coś je powstrzymuje, mam dla ciebie propozycję:

Skrzyknij wokół siebie kilka osób. Stwórzcie grupę wsparcia, pisarski krąg, zespół osób piszących, albo gang. Nie ważne jak to nazwiecie. Ważne, że taka grupa i jej energia może pomóc wam w przebyciu budzącej blady strach drogi – od niepisania do pisania.

 

A jeśli chcesz przy tym skorzystać z mojego wsparcia i mojej energii, nadstaw uszu!

Szykuję właśnie nową inicjatywę, u której podstaw leży ta sama idea, która przyświecała nam w Przestrzeni Pisania: stworzyć bezpieczną i wspierającą przestrzeń, miejsce dla twórczego rozwoju, zaprosić więcej twórczości do swojego życia.

Zacząć pisać, wrócić do pisania, pozwolić sobie na tworzenie.

Na razie zdradzę tylko, że będziemy się spotykać w przestrzeni wirtualnej.

I wcale nie będzie to oznaczało „wakacji przed komputerem”.

Bo pisać i tworzyć można też na łące, na ławce w parku i na huśtawce w ogrodzie.

A że w wakacje mamy więcej energii i trochę więcej odwagi – to mam nadzieję, że wynikną z tego piękne i niespodziewane przygody z własną twórczością.

————————-

AKTUALIZACJA:

Ruszyły zapisy na:

Kreatywne Wyzwanie Wakacyjne

————————-

A co ty sobie o tym myślisz?

Napisz mi w komentarzu. Koniecznie!

15 komentarzy

  1. Patu 7 lipca 2017, 10:10 #
    Właśnie tego mi brakuje, grupki ludzi, którzy uwielbiają pisać tak jak ja i chcieliby spotkać się raz na jakiś czas i podzielić się uwagami, nową treścią. Jest jakaś grupa na fejsie, gdzie się udzielasz osobiście? Chętnie z takiej bym skorzystała :)
    • Ania Piwowarska 7 lipca 2017, 10:16 #
      Jeszcze nie ma - ale to część mojego tajemniczego planu :) W przyszłym tygodniu wyjawię więcej szczegółów :)
  2. Wiolla 7 lipca 2017, 10:19 #
    Pięknym przygodom z własnym pisaniem mówimy radosne TAK :) Tęsknię do pisania. Wczoraj myślałam o pewnej "makowej panience", którą udało mi się sfotografować. W ramach nowej przygody napiszę o niej, tylko czasem bardziej niż pisanie przemówią do mnie zdjęcia. Moje wyzwanie to opisać słowami to co wyrażam za pomocą zdjęcia. Salutuję z Toskanii :)
    • Ania Piwowarska 7 lipca 2017, 10:45 #
      TAAAK :) i drugie TAK dla pięknych zdjęć :) pamiętaj o pisaniu obrazami - wtedy czytelnicy twojego bloga (który czaruje i słowami i obrazami - a przynajmniej mnie zaczarował) sami zobaczą to miejsce w swojej głowie i będzie to jak wewnętrzny pokaz slajdów :)
      • Wiolla 7 lipca 2017, 10:54 #
        Tak to obrazowo ujęłaś, że już to zobaczyłam. Dzięki :)
  3. Meg 7 lipca 2017, 11:49 #
    Czekam z niecierpliwością! :)
  4. Kasia 7 lipca 2017, 12:25 #
    Chciałabym mieć więcej czasu na rysowanie. Może uda mi się w wakacje. Dziękuję za inspirację.
  5. Olga 7 lipca 2017, 13:50 #
    Jestem zaciekawiona. Przestrzeni na twórczość brak. Chciałabym zrobić dla niej miejsce. Boję się, ze się zawiodę - na sobie. Ciekawa jestem Twojego pomysłu. Czekam na więcej i zobaczę czy się zdecyduję. Pozdrawiam! Oh
    • Ania Piwowarska 7 lipca 2017, 14:18 #
      Jeśli to poczułaś - to masz już pierwszy krok za sobą. Niezależnie, czy będzie to już teraz i ze mną - czy za jakiś czas - we właściwym dla Ciebie momencie :)
  6. Paulina 7 lipca 2017, 13:52 #
    Pamiętam, że jakiś rok temu wspomniałaś już o Przestrzeni Pisania (na pewno byłaś to Ty, tylko nie pamiętam, gdzie o tym przeczytałam :)) i to mnie bardzo zainspirowało. Byłam wtedy po wyjeździe pisarskim i pomyślałam, że czemu nie zapytać innych dziewczyn z wyjazdu, co myślą o stworzeniu takiej przestrzeni. Dziś w grupie na Facebooku od czasu do czasu organizujemy sobie wyzwania pisarskie, a potem dzielimy się tekstami i je wzajemnie komentujemy. Dziewczyny są z Krakowa, Warszawy, ale też z Londynu. Pytasz "A co ty sobie o tym myślisz?". Myślę, że nie ma nic lepszego niż stworzenie twórczego plemienia :) To daje kopa, motywację, zabawę i ogromne poczucie zrozumienia.Takie spotkania pozwalają też na nabranie dystansu do tworzenia i z mojej perspektywy mogę powiedzieć, że wyluzowałam w kontekście własnego pisania i to spowodowało, że jeszcze lepiej mi się pisze.Dzięki Ania i trzymam kciuki za Twoje plany! :)
    • Ania Piwowarska 7 lipca 2017, 14:17 #
      Tak, tak - w czytelni u Marii Kuli :) wtedy po raz pierwszy napisałam o Przestrzeni – w wersji dużo krótszej niż do Zlotowej Antologii. I pamiętam Twój entuzjastyczny komentarz, że też tak chcesz :) Bardzo się cieszę, że ten pomysł się zmaterializował i że znalazłaś swoje twórcze plemię :) Dziękuję bardzo :)
  7. Kamila 7 lipca 2017, 16:13 #
    Pomysł podoba mi się... Marzę, by wreszcie się otworzyć poprzez pisanie. Mam blokady jakieś. Czekam na Twoją inspirację.
  8. Iza 8 lipca 2017, 13:01 #
    Bardzo jestem zainteresowana taką inicjatywa. Będę wyczekiwać nowego newslettera. :)
  9. Natalia Bednarczyk 25 lipca 2017, 22:56 #
    Aż zatęskniłam za pisaniem, czytając Twój tekst :) Takim jak dawniej - dla siebie, bez ograniczeń innych niż własna wyobraźnia, o bohaterach, z którymi tak się zżywałam, że czułam, jakby byli niemal realni, jakby żyli tuż obok mnie, choć w innym świecie. "Bycie sam na sam z moim pisaniem" - to było właśnie to :)Dziękuję za ten post, przypomniał mi miłe czasy :)
    • Ania Piwowarska 26 lipca 2017, 00:20 #
      Cieszę się bardzo :) Tak właściwie, to ja też się za tym stęskniłam :)

Co o tym myślisz? Zostaw swój komentarz: